wtorek, 25 czerwca 2013

Wolność i dobrobyt dzięki zgliszczom i anarchii.

Nie ma innego sposobu!

Wszyscy powinniśmy się porządnie dozbroić, bo masowej rewolucji nie robi się za pomocą kijów do baseball-a. Proponuję korzystać z życia jak najwięcej się da, pomimo obowiązujących przepisów prawa. Trzeba się nakraść, skumulować majątek, wydać ten majątek na przygotowania do masowej rewolucji. Tylko masowa rewolucja jest w stanie obalić obecny system. Strajkami ostrzegawczymi już wielu próbowało bezskutecznie. Powinniśmy uświadamiać ludzi, że oni również powinni przygotować się na masową rewolucję. Ale wszystko to powinniśmy robić po cichu, żeby się nie narazić na kontrolę ze strony urzędników państwowych. Poźniej, gdy już będziemy gotowi do działania, powinniśmy dokonać ogromnego spustoszenia w systemie. Totalitaryzm, sztuczna demokracja, przemoc ze strony urzędów, które miały nas bronić przed przemocą - to wszystko musimy zniszczyć doszczętnie. Rewolucja francuska to pikuś. Co z tego, że kiedyś posypały się głowy i szyszki z drzew, na których powieszono setki urzędasów, skoro do ich koryt dostali się kolejni urzędnicy? Taka sytuacja nie może już się powtórzyć, że usuniemy jeden gówniany system, a powstanie kolejny jeszcze gorszy. Nie nauczyliście się niczego na historycznych błędach? Potencjalni przyszli urzędnicy muszą zrozumieć, że urzędnik to osoba, która przemocą odbiera wolność jednemu człowiekowi, żeby zaspokoić potrzeby drugiego człowieka. Muszą się bać podjąć taką pracę i wiedzieć, że będzie się to wiązało z rychłą śmiercią. Głęboko wierzę w to, że ludzie sami potrafią gromadzić się w wolne społeczności i sami potrafią sprawiedliwie wymierzać sprawiedliwość. Nie potrzeba nam żadnych rządów, sądów, urzędów.

Ludzie boją się tego, co by się stało, jak by się okazało, że setki tysięcy ludzi nie będzie w stanie sobie poradzić w świecie bez urzędów i urzędasów i bez zapomogi i obowiązku ubezpieczenia się. Nie ma potrzeby bać się anarchii, bo anarchia przerodzi się w wolność, dobrobyt i pokój na świecie.

Zaledwie 1 ze 100 pijaków wychodzi z alkocholizmu i to zwykle dopiero wtedy, gdy osiągnie zupełne dno. Jakie sa perspektywy pijaka teraz, gdy zus jest obowiązkowy? Jeżeli ten jeden pijak spośród stu innych pijaków dostanie zapomogę od państwa, to tego dna nie dotknie już teraz, tylko straci kolejne kilkanaście dni swojego marnego życia pijąc za pieniądze z zasiłku. Jego wiek i stan zdrowia pogorszy się i jego perspektywy również się pogorszą. A teraz porównajmy, jakie byłyby perspektywy pijaka, gdyby zus nie istniał? Jeżeli ten jeden na stu pijak nie dostanie zapomogi od państwa, to już teraz dotknie dna i byćmoże się od niego odbije. Owszem jest możliwe, że się nie odbije od dna i zostanie dnem, ale taka możliwość istnieje w obydwu przypadkach. Jego wiek i stan zdrowia już się więcej nie pogorszą i jego perspektywy na pozytywne zmiany są większe.

Czy racjonalne jest próbowanie wprowadzenia systemu kanadyjskiego?

Nie, bo na stołkach nadal będą siedzieć złodzieje. Nadal będziemy płacić tyle samo, co obecnie płacimy, tylko że dostawać od panstwa będziemy jeszcze mniej niz obecnie. "Prawda jest zawsze gdzieś po środku", więc celując w system kanadyjski osiągniemy coś pomiędzy systemem kanadyjskim a systemem obecnym. Część pieniędzy jest kradziona przez pieprzonych złodziei w rządzie.

Czy racjonalne jest próbować dostać się do polityki, na przykład zostać posłem na sejm i samemu mieć wpływ na to co się dzieje?

Nie. To nie ma sensu. To jest tak, jak by próbować zmienić zasady fizyki z góry zakładając, że nasze zmiany nie mogą przekroczyć pewnych zasad, którymi są obecne zasady fizyki. Problemem nie są politycy, bo przecież moglibyśmy ich z czasem wymienić. Problemem są wszystkie procedury i cały ten system nazywany polityką. Ktokolwiek się do niego dostanie, ręce mu opadają ze zgryzoty i zaczyna jeść z tego samego koryta, co te wszystkie świnie.

Czy racjonalne jest w takim razie protestowanie i strajkowanie, żeby ten system powoli obalać?

Nie, bo żeby strajkować i protestować, musisz taki strajk albo protest zarejestrować i uzyskać na niego zgodę. To tak, jakby włamywacza prosić o zgodę na to, żeby na niego nakrzyczeć i żeby sobie poszedł z naszego domu z częścią naszego dobytku, ale zostawił pozostały dobytek do następnego włamania. Zamaskowanego, uzbrojonego po zęby włamywacza się o nic nie prosi, tylko sie do niego strzela. Jeśli kwestionujesz czy to jest moralnie poprawne, że powinno się do niego strzelać, pomyśl sobie, że on może zabić ciebie, jeśli ty tego nie zrobisz. Strajki i protesty już były. Setki tysięcy osób wychodziły na ulice. Zdzierali sobie gardła, podpalali samochody, rzucali cegłami i koktajlami w policję. I co? Jajco!

Czy powinniśmy targnąć się na życie urzędników, sędziów i polityków tak, jak np. Breivik targnął się na życie ludzi na wyspie Utoja?

Nie. W pojedynkę niczego nie zmienimy na lepsze. Najwyżej na gorsze, bo Breivik stał się pretekstem do tego, żeby jeszcze bardziej zacisnęła się na naszych szyja pętla tak zwanej "demokracji". Na lotnisku zaglądną ci w tyłek, żeby sprawdzić, czy aby nie przemycasz granatu ręcznego - taka jest dzisiejsza rzeczywistość i dzięki wyskokom takim jak ten Breivika rzeczywistość będzie jeszcze gorsza. Poza tym połowa ludzkości zgodzi się ze mną, że zabijać to grzech. Co innego bronić się przed przemocą w przypadku, gdy naszą przyszłą masową rewolucję rząd spróbuje stłumić siłą. A na pewno spróbuje...

To co my właściwie powinniśmy zrobić, o ile w ogóle możemy coś zrobić?

Nie wiesz? Przeczytaj ten post od początku raz jeszcze!! Wszyscy powinniśmy się porządnie dozbroić, bo masowej rewolucji nie robi się za pomocą kijów do baseball-a...


niedziela, 16 czerwca 2013

Jestem twórcą Nowej Kostytucji zwanej także Ustawą. Ogłaszam wszem i wobec nabór do Rady Pięciu, która jest jedynym organem doradczym sprawującym nadzór w Państwie Ziemskim.
Przeczytaj ze zrozumieniem artykuły:
http://odpowiedzi-rewolucjonista.blogspot.co.uk/2012/02/wolnosc-naturalnie.html
oraz
http://odpowiedzi-rewolucjonista.blogspot.co.uk/p/nowa-konstytucja.html
Potem zastanów się, czy powinieneś zgłosić swoją kandydaturę.  Nadajesz się, jeśli walczysz z biurokracją, rządem, urzędnikami, władzą i korupcją. Nadajesz się, jeśli ponad prawa ustawowe stawiasz logikę i moralność.
Swoją kandydaturę możesz zgłosić wysyłając e-mail na adres IT@UK.PL

piątek, 8 marca 2013

Jeden z moich uczniów powiedział tak: "Ja potrzebuję konkretów. Wiem, że nie powinienem niczego od nikogo wymagać, bo sam jestem kowalem swojego losu, ale jeśli uważasz się za jakiegoś guru, to doradź mi proszę, jak mam otworzyć swój umysł?"

Proszę bardzo, oto jedno z wielu ćwiczeń otwierających umysł. Myśl szybko i nie zastanawiaj się długo, bo ćwiczenie polega na tym, żeby sprawdzić, co na daną chwilę posiadasz w mózgu. Jeśli będziesz myśleć zbyt długo, to stan Twojego umysłu się zmieni i ćwiczenie nie będzie miało zamierzonego efektu. Czytaj dokładnie zdanie po zdaniu to, co tutaj piszę i od razu rób to, co jest napisane:

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Użyj swojej wyobraźni i wyobraź sobie, że nie posiadasz w ogóle ciała. Jedyne czym jesteś, to niematerialny byt - świadomość, albo dusza jeśli wolisz.

Odpręż się. Na jedną chwilę zapomnij o rękach, nogach, plecach, tyłku. Jeśli coś cię swędzi, to się podrap i wtedy zapomnij, że masz ciało.

Zastanów się, czy teraz, kiedy nie masz ciała, jesteś w stanie zlokalizować swoją świadomość? Nie wiem jak Ty, ale ja bym odpowiedział, że chociaż nie mam ciała, to nadal jestem w moim pokoju. A Ty? Gdzie jesteś? (kilka osób odpowiedziało, że w mózgu, ale przecież ciała brak)

A teraz błyskawicznie, bez zastanawiania się (masz na to dosłownie ułamek sekundy) spróbuj odpowiedzieć na pytanie: ile masz lat?

Nie wiem jak Ty, ale ja NIE jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie mam ciała. A czy dusza może mieć jakiś wiek? Moim zdaniem nie.

Jeśli się ze mną zgadzasz, to Twój umysł nie potrzebuje się na tą chwilę bardziej otwierać. Jeśli jednak określiłeś swój wiek na ileś lat, to znaczy że żyjesz w świecie praw matematyki i fizyki. Twoim kolejnym zadaniem jest nakłonić samego siebie, że masz tyle lat, na ile się czujesz. A następnym krokiem będzie zrozumienie, że masz mniej lat, niż się Tobie wydaje. Jak tego dokonać? Porównaj się wiekiem do matki natury. Jak bardzo nieznaczące jest te Twoje kilka lat w porównaniu do miliardów lat życia naszej planety? Nieznaczące! Możnaby właściwie sprowadzić tą nieznaczna liczbę Twoich lat do zera, prawda? Więc ile masz lat?

Twój wiek dla nikogo nic nie znaczy. A Ty? Czy ty coś dla kogoś znaczysz? Jest ktoś taki, dla kogo coś znaczysz? Jeśli jest, to mógłbym się założyć się, że w pierwszej chwili powyślałaś/eś o jakimś człowieku. (niektórzy myślą o swoim psie, albo kocie, albo o Bogu) Czy jest ktoś taki, co pomyślał o drzewach?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(...) What we think we know is that there is some kind of electro-chemical communication between the roots of the trees... like the synapses between neurons. And each tree has a 10^4 connections to the trees aroud it. And there are 10^12 trees on Pandora.
- Which is a lot, I'm guessing
- It's more connections then in the human brain. Get it? It's a network. It's a globl network and the Na'vi can access it. They can upload and download data, memories at sites like the one you've just destroyed. Yes.
- What the hell have you people been smoking out there? They're just god damn trees.
- You need to wake up Parker.
- No, you need to wake up, ...
- The wealth of this world isn't in the ground. It's all around us! The Na'vi know that and they are fighting to defend it. If you want to share this world with them, you need to understand them (...)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Można drążyć temat w tą stronę - w stronę natury. Ale po co? Nie chodzi nawet o przyrodę. Chodzi o to, żeby otworzyć umysł na inne możliwości. Człowiek wykorzystuje zaledwie fragment możliwości swojego mózgu. Jak powiem słowo "mózg", to wyobrażacie sobie zapewne taką trochę jajowatą w kształcie gąbczastą, obślizgłą masę składającą się z dwóch półkul i ta masa znajduje się w waszej głowie... A rdzeń kręgowy? Czy nerwy znajdujące się wewnątrz rdzenia kręgowego też pełnią jakąś funkcję w procesie myślenia? A skoro robią to nerwy w rdzeniu kręgowym, to dlaczego nie na przykład nerwy zlokalizowane w okolicach serca, albo np. języka? W mózgu i we wszystkich nerwach zawarte są informacje, które to informacje stanowią naszą świadomość. A nasza podświadomość? A dusza? A co, jeśli ktoś w wypadku utracił jedną półkulę mózgową? A co jeśli przed wypadkiem miał rozdwojenie jaźni? Jest tak wiele możliwości, że nawet nie warto próbować zrozumieć wszystko. Dlatego mówię, że nie musimy otwierać umysłu na wszystkie możliwości, tylko na wybrane. Więc kiedy otwierasz swój umysł, musisz wiedzieć, z której strony go będziesz otwierać. Jakie zagadnienia ciebie interesują? Jakie są twoje cele? I przede wszystkim jakie powinny być, bo może interesujesz się duperelami? Weź to pod rozwagę zanim zaczniesz otwierać swój umysł.

piątek, 8 lutego 2013

Przezroczyści faceci w garniturach, doppelganger, przyszłość i przeszłość - wszystko na raz

Jakiś czas temu na forum infra opisałem historię, która mi się przytrafiła wiele lat temu w Olsztynie. Gdy wieczorem wracałem do domu z psem zobaczyłem przy windzie dwóch facetów w garniturach i w żółtych kamizelkach. Byli w połowie przezroczyści i wyglądało to tak, jakby dla nich podłoga była o pół metra niżej – wystawali z podłogi i widziałem ich tylko od ud wzwyż. Rozmawiali ze sobą, a potem gdy mnie zobaczyli, to jeden wszedł w ścianę, a drugi w zamknięte drzwi. I tyle. Nigdy nie dowiedziałem się co się wtedy stało.
 
A wczoraj wieczorem siedziałem sobie przed komputerem. Na górze spały moje dzieci. Nikogo więcej nie było w domu i tylko ja mam klucze, ale raptem usłyszałem, że ktoś kluczami otwiera drzwi i po prostu wchodzi do środka. Zerwałem się na równe nogi i pobiegłem na korytarz, żeby zobaczyć włamywacza i... nie wiem... chyba żeby bronić domu. Opadła mi szczęka, jak zobaczyłem, że to ja sam wchodzę do środka. Normalnie doppelganger, tylko że był trochę przezroczysty! Trzymał w ręku małe tekturowe pudełko. Ze strachu odsunąłem się mu z drogi. Przeszedł przez przedpokój tak, jakby mnie tam wcale nie zobaczył i poszedł do ogrodu. Ja poszedłem za nim, ale gdy doszedłem do otwartych drzwi ogrodowych, już go nie było widać. Szybko zamknąłem drzwi ogrodowe. Szarpnął raz jeszcze klamką. Zdenerwowany zacząłem się krzątać po domu. A potem raptem film mi się urwał i się obudziłem siedząc przed komputerem...
Więc jeszcze wczoraj myślałem, że to był tylko sen. Po prostu zasnąłem przed komputerem i mi się przyśniło, że widziałem swojego własnego sobowtóra i potem się obudziłem. A dzisiaj poszedłem na zakupy i jak wróciłem do domu, znalazłem przed drzwiami paczkę. Na pudełku było napisane, że to nowy router z BT, który tydzień temu zamówiłem, bo poprzedni cały czas się rozłączał. Pudełko było spięte grubą plastikową taśmą, którą postanowiłem przeciąć nożycami do metalu. Takie nożyce mam w ogrodzie w małej szopie, która stoi za rogiem mojego domu. Poszedłem więc od razu do szopy w ogrodzie, wziąłem te nożyce i wtedy mnie olśniło! Przecież to była dokładnie ta sama sytuacja, którą wczoraj widziałem, jak ją robił mój doppelganger. On również szedł z pudełkiem i poszedł prosto do ogrodu, a potem zniknął za rogiem domu, bo poszedł do szopy po nożyce! I dlatego myślałem że zniknął.
 
A teraz spadniecie z krzeseł! Wracam z ogrodu z nożycami, łapię za klamkę, a tu drzwi ogrodowe są zamknięte od środka! Przez zasłonę widziałem, że wewnątrz chyba ktoś łaził po domu. Teraz myślę, że to byłem ja, jak wczoraj zamknąłem mojego sobowtóra w ogrodzie. Musiałem więc najpierw wyjść z ogrodu przez drewnianą furtkę, a potem ponownie wejść do domu przez drzwi wejściowe. W środku nikogo nie było.
Wydaje mi się, że chyba widziałem swoją własną przyszłość, a potem przeszłość. Być może kiedyś, dawno temu, tych dwóch facetów przy windzie - to też było przewidywanie przyszłości... albo przeszłości... nie wiem...

niedziela, 13 stycznia 2013

Zasada działania umysłu

Wiele osób zadało mi pytanie: "Skoro przyjmiemy, że autosugestia działa i jeśli już dojdziemy do wniosku, że chcemy się zmienić, od czego wtedy należałoby zacząć te wewnętrzne zmiany?" Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, ale podkreślam, że po pierwsze nie wszystko można wytłumaczyć pisząc posta na blogu, więc moja odpowiedź nie będzie wyczerpująca, a po drugie to jest tylko moje zdanie i nie każdy musi się ze mną zgodzić... Co nie zmienia faktu, że mam rację :)

Zacznijmy od zrozumienia, kim jesteśmy i jak funkcjonuje ludzki byt. Ludzki byt składa się z ciała, świadomości i podświadomości. Jeśli ktoś w tym momencie nadmieni, że ludzki byt składa sie również z duszy, to będzie miał poniekąd rację, bo dusza jest częścią zarówno świadomości jak i podświadomości. Podczas gdy na podświadomość mamy wpływ jedynie pośrednio, świadomość kształtujemy bezustannie. 

Ludzka świadomość, czyli właśnie to, co chcemy zmienić, moim zdaniem znajduje się w mózgu. Mózg współpracuje z całym ciałem tworząc wspólnie umysł. Współpraca ta polega na dostarczaniu przez ciało informacji do mózgu. Mózg je przetwarza i wysyła impulsy zwrotne spowrotem do ciała. Również procesy fizjologiczne i stan zdrowia ciała mają wpływ na jakość i na szybkość przetwarzania informacji. I odwrotnie - zmieniając stan naszej świadomości, możemy wpływać na nasze ciała, oraz pośrednio również na świat zewnętrzny, który nas otacza.

Na czym dokładnie polega przetwarzanie informacji w mózgu? Na informację, którą przetwarzamy w mózgu, składają się nie tylko wyrazy, nie tylko wyrażenia albo zdania, ale również okoliczności, w jakich trafiły one do mózgu. Na przykład w informacji "Ala ma kota." liczyć się będzie nie tylko gramatyka tego zdania, ale również to, kto te zdanie wypowiedział, jakie emocje towarzyszyły tej wypowiedzi, kim jest Ala, kim jest osoba, która to powiedziała, a może sami to sobie wymyśliliśmy, przyczyny, powody, następstwa... Bardzo wiele rzeczy nasz umysł bierze pod uwagę. Jak wiele?



Otóż informacje w mózgu przechowywane są w sieciach neuronowych. Uogólnijmy, że tych sieci neuronowych w mózgu jest bardzo dużo i przypominają budową drzewa o bardzo licznych, pokręconych i skomplikowanych korzeniach, gałęziach i liściach, przy czym owe "korzenie", "gałęzie" i "liście" rosną zarówno pod jak i nad "ziemią". Każdą informację stanowi spora grupa impulsów nerwowych, które przedostają się z receptorów w ciele (mózg to też ciało) do ośrodków neuronowych w mózgu. Tam są przetwarzane i przechowywane lub emitowane do ciała. Informację stanowią również okoliczności tej "podróży impulsów". Impulsy to ładunki elektryczne. Jeśli te ładunki napotkają po drodze inne ładunki elektryczne, to zmienią się. Że tak powiem, zmienią się okoliczności i będzie to miało wpływ na informację. Dzieje się tak bez przerwy, kiedy myślimy. Nawet wtedy, kiedy jakąś decyzję podejmujemy nieświadomie, wtedy również przez nasz umysł i przez nasze ciało przeez cały czas przepływają informacje. "Posiadać świadomość" znaczy mieć wpływ i być bezpośrednio odpowiedzialnym za część tego procesu - a  konkretnie za logiczne przetwarzanie impulsów w ośrodkach neuronowych.

Kolejnym krokiem będzie zrozumieć, za jakie funkcje odpowiada świadomość, a za jakie funkcje odpowiadają mimowolne procesy myślowe. W chwili, gdy powstaje idea, impulsom nerwowym nadany zostaje kierunek podróży i impet (prędkość). Zalążek świadomie stworzonej idei powstaje gdzieś w górnych liściach  (synapsach) tego drzewa, które symbolizuje nasz umysł. Wszystkie liście w tym rejonie są do siebie bardziej lub mniej podobne, więc proporcjonalnie do skali ich podobieństwa w gałązkach (ośrodkach neuronowych) jednakowe impulsy grupują się i tworzą ideę. Powstałe w ten sposób informacje brną dalej w kierunku pnia (rdzenia kręgowego) po coraz to grubszych i coraz bardziej odmiennych gałązkach. To właśnie ta odmienność, tendencje, uprzedzenia, rozwaga, miłe i niemiłe wspomnienia, obawy zmniejszają impet, z jakim lecą impulsy i odginają kierunek ich lotu. Jednocześnie z korzeni (receptorów) do gałązek (ośrodków neuronowych) także biegną impulsy. Łatwo jest pogubić się w całym tym gąszczu przepływających informacji.

To dobrze, że nie wszystko robimy tak po prostu bezmyślnie, ale bardzo często zamiast kierować się tylko rozwagą i wspomnieniami, kierujemy się głównie tendencjami i uprzedzeniami. I właśnie ten stan musimy w sobie zmienić. Żeby impulsy podróżowały sprawnie i szybko, trzeba oczyścić swój umysł z nadmiaru zbędnych informacji. Należą do nich również na przykład obawy i lęki. Musimy je w sobie zwalczyć. Właśnie od tego trzeba zacząć pracę nad samym sobą.

 

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Bardzo krótko i treściwie na temat pracy

Praca - działanie mające na celu osiąganie korzyści materialnych potrzebnych do realizacji marzeń, lub bezpośrednio mające na celu realizację marzeń bez udziału korzyści materialnych na rzecz samego siebie lub dobrowolnie na rzecz osób trzecich. Działania takiego nie należy mylić z działalnością, gdyż to drugie pojęcie w obecnej rzeczywistości gospodarczej jest osiąganiem korzyści materialnych na rzecz darmozjadów, złodziei i ciemiężców. W odróżnieniu do Pracy, opodatkowaną działalność należy nazywać niewolnictwem albo potocznie dawaniem dupy. Praca nieprowadząca do realizacji marzeń nazywana jest syzyfową lub stratą czasu.

Kiedy mamy o kimś zdanie, że jest leniem, mówimy doń "Znajdź sobie pracę". Otóż o pracę jest w dzisiejszych czaszach bardzo ciężko. Trzeba by było wyjechać gdzieś, gdzie "macki ośmiornicy" nie sięgają i starać się zbytnio nie rozwijać swojej kariery. Co najwyżej można zostać i ewentualnie zadowolić się wykonywaniem opodatkowanej działalności gospodarczej, czyli poniekąd prostytuowaniem się. A skoro tak, to kraj w którym żyjemy można śmiało nazwać burdelem, urzędników państwowych alfonsami, a tym całym burdelem rządzi mafia i nie będzie w tym za grosz kłamstwa. Wtedy wy nie będziecie bynajmniej nazywani potocznie pracownikami :)




poniedziałek, 3 grudnia 2012

Boję się

Mam w głowie pomysł. Mam go w głowie od lat wielu, a co najmniej 5-ciu. Z biegiem lat rósł i bogacił się o kolejne detale wzięte z życia. Pomysł dotyczy napisania książki, albo jeszcze lepiej nakręcenia filmu, albo nawet serii filmów dokumentalnych, w których przedstawiłbym moją prywatną walkę z systemem. Ów system, potocznie zwany socjalnym albo demokracją, najprościej rzecz ujmując nie działa. A ja w nim żyję i od kilku lat się z nim użeram. I wy też w nim żyjecie i też się z nim użeracie, tylko nieliczni robią to świadomie, a pozostali jak stado koni przeznaczonych na dodatek do paszy dla koni.

Ale boję się. Boję się, że wyjdzie na jaw to wszystko, co przeżyłem i zrobiłem. Boję się, że jak ja podam całą listę szczegółów dotyczących skutecznego wykorzystywania dziur w prawie, to cały ten system zupełnie upadnie. Boję się, że dzięki mnie tysiące (jeśli nie miliony) urzędasów stracą pracę. Wyjdą na jaw ich zaniedbania i przekręty. Zapełnią się więzienia. Ale to może nie wystarczyć uczciwym, poszkodowanym ludziom. Ludziom, którzy nie byli tak sprytni jak ja, żeby przepisy prawa omijać. Przecież to ci uczciwi ludzie znowu zapłacą za warunki więzienne.

Zresztą urzędnicy państwowi są tylko współwinni przestępstw, które zamierzam ujawnić. Są odgórnie kierowani przez osoby, które dzięki swoim immunitetom i innym durnym przywilejom, nawet nie pójdą siedzieć. A przecież w oczach tych krzywdzonych od lat ofiar systemu, ludzie na stołkach nie powinni trafić do więzienia, tylko zostać powieszeni, rozstrzelani itd. Boję się, że może dojść do masowych zamieszek, których ofiarami będą właśnie głównie te osoby na stołkach.

Poniekąd boję się również o samego siebie. Co jeśli treści które przedstawię w swoim filmie i w swojej książce, które za wszelką cenę będę się starał rozprzestrzenić, przedstawić i wytłumaczyć dla szerokiego grona odbiorców, będą tłumione przez sługusów systemu? Co jeśli moja wolność słowa zostanie mi odebrana? Co jeśli uda się policji i wojsku zataić przedstawianą przeze mnie prawdę? Co jeśli w dodatku wymiar niesprawiedliwości wykorzysta to wszystko przeciwko mnie? Sługusy systemu będą się zapierać, że to ja jako jednostka przez te kilka lat łamałem prawo, taiłem fakty, niszczyłem system od środka i w ogóle namawiałem do rewolucji intelektualnej i do przebudzenia się. Najpewniej nie dadzą mi nawet dojść do głosu!

Dlatego na razie jeszcze mój pomysł pozostanie w moim umyśle. Będę go pielęgnował i rozwijał. Będę się przygotowywał mentalnie do jego realizacji. Tylko się boję, że nie zdążę zanim się zestarzeję, bo ten wyzyskujący jednych, a wspierający drugich system socjalny zamiast zostać wreszcie zastąpiony sprawiedliwością, nadal się rozwija! Sieją propagandę, rąbią kasę, rżną społeczeństwo od tylca. A to społeczeństwo zamiast się przebudzić, napędza ekonomię, tyra za dodrukowywane albo całkiem wirtualne pieniądze i zadowala się ochłapami szarej codzienności.

Ale najbardziej boję się, że stanie się coś najbardziej niespodziewanego. To znaczy właściwie ja zdaję sobie doskonale sprawę, że tak się może stać. Boję się, że ja wyjawię całą prawdę, przedstawię te wszystkie argumenty i dokładne szczegóły i w ogóle pokażę, co robiłem krok po kroku, poprowadzę was za rączkę. Pokażę wam na video, co robiły poszczególne urzędy i instytucje, żeby nam wszystkim było niby lepiej. Zademonstruję, jak dokładnie zostaliśmy oszukani i okradzeni przez rząd będący jedną wielką wtyką korporacji. Podam przykłady, która organizacja kogo okradła i na ile i ile osób dzięki temu postanowiło skończyć ze swoim życiem i ile dzięki temu dzieci zostało sierotami, a wy i tak niczego nie zrozumiecie! Tego właśnie boję się najbardziej.