W niniejszym blogu Guru zwany także Intelektualnym Rewolucjonistą Ludzkości ma zaszczyt i przyjemność umoralniać i ukierunkowywać społeczeństwo całego świata :)
niedziela, 16 czerwca 2013
piątek, 8 marca 2013
Jeden z moich uczniów powiedział tak: "Ja potrzebuję konkretów. Wiem, że nie powinienem niczego od nikogo wymagać, bo sam jestem kowalem swojego losu, ale jeśli uważasz się za jakiegoś guru, to doradź mi proszę, jak mam otworzyć swój umysł?"
Proszę bardzo, oto jedno z wielu ćwiczeń otwierających umysł. Myśl szybko i nie zastanawiaj się długo, bo ćwiczenie polega na tym, żeby sprawdzić, co na daną chwilę posiadasz w mózgu. Jeśli będziesz myśleć zbyt długo, to stan Twojego umysłu się zmieni i ćwiczenie nie będzie miało zamierzonego efektu. Czytaj dokładnie zdanie po zdaniu to, co tutaj piszę i od razu rób to, co jest napisane:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Użyj swojej wyobraźni i wyobraź sobie, że nie posiadasz w ogóle ciała. Jedyne czym jesteś, to niematerialny byt - świadomość, albo dusza jeśli wolisz.
Odpręż się. Na jedną chwilę zapomnij o rękach, nogach, plecach, tyłku. Jeśli coś cię swędzi, to się podrap i wtedy zapomnij, że masz ciało.
Zastanów się, czy teraz, kiedy nie masz ciała, jesteś w stanie zlokalizować swoją świadomość? Nie wiem jak Ty, ale ja bym odpowiedział, że chociaż nie mam ciała, to nadal jestem w moim pokoju. A Ty? Gdzie jesteś? (kilka osób odpowiedziało, że w mózgu, ale przecież ciała brak)
A teraz błyskawicznie, bez zastanawiania się (masz na to dosłownie ułamek sekundy) spróbuj odpowiedzieć na pytanie: ile masz lat?
Nie wiem jak Ty, ale ja NIE jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie mam ciała. A czy dusza może mieć jakiś wiek? Moim zdaniem nie.
Jeśli się ze mną zgadzasz, to Twój umysł nie potrzebuje się na tą chwilę bardziej otwierać. Jeśli jednak określiłeś swój wiek na ileś lat, to znaczy że żyjesz w świecie praw matematyki i fizyki. Twoim kolejnym zadaniem jest nakłonić samego siebie, że masz tyle lat, na ile się czujesz. A następnym krokiem będzie zrozumienie, że masz mniej lat, niż się Tobie wydaje. Jak tego dokonać? Porównaj się wiekiem do matki natury. Jak bardzo nieznaczące jest te Twoje kilka lat w porównaniu do miliardów lat życia naszej planety? Nieznaczące! Możnaby właściwie sprowadzić tą nieznaczna liczbę Twoich lat do zera, prawda? Więc ile masz lat?
Twój wiek dla nikogo nic nie znaczy. A Ty? Czy ty coś dla kogoś znaczysz? Jest ktoś taki, dla kogo coś znaczysz? Jeśli jest, to mógłbym się założyć się, że w pierwszej chwili powyślałaś/eś o jakimś człowieku. (niektórzy myślą o swoim psie, albo kocie, albo o Bogu) Czy jest ktoś taki, co pomyślał o drzewach?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(...) What we think we know is that there is some kind of electro-chemical communication between the roots of the trees... like the synapses between neurons. And each tree has a 10^4 connections to the trees aroud it. And there are 10^12 trees on Pandora.
- Which is a lot, I'm guessing
- It's more connections then in the human brain. Get it? It's a network. It's a globl network and the Na'vi can access it. They can upload and download data, memories at sites like the one you've just destroyed. Yes.
- What the hell have you people been smoking out there? They're just god damn trees.
- You need to wake up Parker.
- No, you need to wake up, ...
- The wealth of this world isn't in the ground. It's all around us! The Na'vi know that and they are fighting to defend it. If you want to share this world with them, you need to understand them (...)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Można drążyć temat w tą stronę - w stronę natury. Ale po co? Nie chodzi nawet o przyrodę. Chodzi o to, żeby otworzyć umysł na inne możliwości. Człowiek wykorzystuje zaledwie fragment możliwości swojego mózgu. Jak powiem słowo "mózg", to wyobrażacie sobie zapewne taką trochę jajowatą w kształcie gąbczastą, obślizgłą masę składającą się z dwóch półkul i ta masa znajduje się w waszej głowie... A rdzeń kręgowy? Czy nerwy znajdujące się wewnątrz rdzenia kręgowego też pełnią jakąś funkcję w procesie myślenia? A skoro robią to nerwy w rdzeniu kręgowym, to dlaczego nie na przykład nerwy zlokalizowane w okolicach serca, albo np. języka? W mózgu i we wszystkich nerwach zawarte są informacje, które to informacje stanowią naszą świadomość. A nasza podświadomość? A dusza? A co, jeśli ktoś w wypadku utracił jedną półkulę mózgową? A co jeśli przed wypadkiem miał rozdwojenie jaźni? Jest tak wiele możliwości, że nawet nie warto próbować zrozumieć wszystko. Dlatego mówię, że nie musimy otwierać umysłu na wszystkie możliwości, tylko na wybrane. Więc kiedy otwierasz swój umysł, musisz wiedzieć, z której strony go będziesz otwierać. Jakie zagadnienia ciebie interesują? Jakie są twoje cele? I przede wszystkim jakie powinny być, bo może interesujesz się duperelami? Weź to pod rozwagę zanim zaczniesz otwierać swój umysł.
Proszę bardzo, oto jedno z wielu ćwiczeń otwierających umysł. Myśl szybko i nie zastanawiaj się długo, bo ćwiczenie polega na tym, żeby sprawdzić, co na daną chwilę posiadasz w mózgu. Jeśli będziesz myśleć zbyt długo, to stan Twojego umysłu się zmieni i ćwiczenie nie będzie miało zamierzonego efektu. Czytaj dokładnie zdanie po zdaniu to, co tutaj piszę i od razu rób to, co jest napisane:
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Użyj swojej wyobraźni i wyobraź sobie, że nie posiadasz w ogóle ciała. Jedyne czym jesteś, to niematerialny byt - świadomość, albo dusza jeśli wolisz.
Odpręż się. Na jedną chwilę zapomnij o rękach, nogach, plecach, tyłku. Jeśli coś cię swędzi, to się podrap i wtedy zapomnij, że masz ciało.
Zastanów się, czy teraz, kiedy nie masz ciała, jesteś w stanie zlokalizować swoją świadomość? Nie wiem jak Ty, ale ja bym odpowiedział, że chociaż nie mam ciała, to nadal jestem w moim pokoju. A Ty? Gdzie jesteś? (kilka osób odpowiedziało, że w mózgu, ale przecież ciała brak)
A teraz błyskawicznie, bez zastanawiania się (masz na to dosłownie ułamek sekundy) spróbuj odpowiedzieć na pytanie: ile masz lat?
Nie wiem jak Ty, ale ja NIE jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Nie mam ciała. A czy dusza może mieć jakiś wiek? Moim zdaniem nie.
Jeśli się ze mną zgadzasz, to Twój umysł nie potrzebuje się na tą chwilę bardziej otwierać. Jeśli jednak określiłeś swój wiek na ileś lat, to znaczy że żyjesz w świecie praw matematyki i fizyki. Twoim kolejnym zadaniem jest nakłonić samego siebie, że masz tyle lat, na ile się czujesz. A następnym krokiem będzie zrozumienie, że masz mniej lat, niż się Tobie wydaje. Jak tego dokonać? Porównaj się wiekiem do matki natury. Jak bardzo nieznaczące jest te Twoje kilka lat w porównaniu do miliardów lat życia naszej planety? Nieznaczące! Możnaby właściwie sprowadzić tą nieznaczna liczbę Twoich lat do zera, prawda? Więc ile masz lat?
Twój wiek dla nikogo nic nie znaczy. A Ty? Czy ty coś dla kogoś znaczysz? Jest ktoś taki, dla kogo coś znaczysz? Jeśli jest, to mógłbym się założyć się, że w pierwszej chwili powyślałaś/eś o jakimś człowieku. (niektórzy myślą o swoim psie, albo kocie, albo o Bogu) Czy jest ktoś taki, co pomyślał o drzewach?
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(...) What we think we know is that there is some kind of electro-chemical communication between the roots of the trees... like the synapses between neurons. And each tree has a 10^4 connections to the trees aroud it. And there are 10^12 trees on Pandora.
- Which is a lot, I'm guessing
- It's more connections then in the human brain. Get it? It's a network. It's a globl network and the Na'vi can access it. They can upload and download data, memories at sites like the one you've just destroyed. Yes.
- What the hell have you people been smoking out there? They're just god damn trees.
- You need to wake up Parker.
- No, you need to wake up, ...
- The wealth of this world isn't in the ground. It's all around us! The Na'vi know that and they are fighting to defend it. If you want to share this world with them, you need to understand them (...)
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Można drążyć temat w tą stronę - w stronę natury. Ale po co? Nie chodzi nawet o przyrodę. Chodzi o to, żeby otworzyć umysł na inne możliwości. Człowiek wykorzystuje zaledwie fragment możliwości swojego mózgu. Jak powiem słowo "mózg", to wyobrażacie sobie zapewne taką trochę jajowatą w kształcie gąbczastą, obślizgłą masę składającą się z dwóch półkul i ta masa znajduje się w waszej głowie... A rdzeń kręgowy? Czy nerwy znajdujące się wewnątrz rdzenia kręgowego też pełnią jakąś funkcję w procesie myślenia? A skoro robią to nerwy w rdzeniu kręgowym, to dlaczego nie na przykład nerwy zlokalizowane w okolicach serca, albo np. języka? W mózgu i we wszystkich nerwach zawarte są informacje, które to informacje stanowią naszą świadomość. A nasza podświadomość? A dusza? A co, jeśli ktoś w wypadku utracił jedną półkulę mózgową? A co jeśli przed wypadkiem miał rozdwojenie jaźni? Jest tak wiele możliwości, że nawet nie warto próbować zrozumieć wszystko. Dlatego mówię, że nie musimy otwierać umysłu na wszystkie możliwości, tylko na wybrane. Więc kiedy otwierasz swój umysł, musisz wiedzieć, z której strony go będziesz otwierać. Jakie zagadnienia ciebie interesują? Jakie są twoje cele? I przede wszystkim jakie powinny być, bo może interesujesz się duperelami? Weź to pod rozwagę zanim zaczniesz otwierać swój umysł.
piątek, 8 lutego 2013
Przezroczyści faceci w garniturach, doppelganger, przyszłość i przeszłość - wszystko na raz
Jakiś czas temu na forum infra opisałem historię, która mi się przytrafiła
wiele lat temu w Olsztynie. Gdy wieczorem wracałem do domu z psem zobaczyłem
przy windzie dwóch facetów w garniturach i w żółtych kamizelkach. Byli w połowie
przezroczyści i wyglądało to tak, jakby dla nich podłoga była o pół metra niżej
– wystawali z podłogi i widziałem ich tylko od ud wzwyż. Rozmawiali ze sobą, a
potem gdy mnie zobaczyli, to jeden wszedł w ścianę, a drugi w zamknięte drzwi. I
tyle. Nigdy nie dowiedziałem się co się wtedy stało.
A wczoraj wieczorem siedziałem sobie przed komputerem. Na górze spały moje
dzieci. Nikogo więcej nie było w domu i tylko ja mam klucze, ale raptem
usłyszałem, że ktoś kluczami otwiera drzwi i po prostu wchodzi do środka.
Zerwałem się na równe nogi i pobiegłem na korytarz, żeby zobaczyć włamywacza
i... nie wiem... chyba żeby bronić domu. Opadła mi szczęka, jak zobaczyłem, że
to ja sam wchodzę do środka. Normalnie doppelganger, tylko że był trochę
przezroczysty! Trzymał w ręku małe tekturowe pudełko. Ze strachu odsunąłem się
mu z drogi. Przeszedł przez przedpokój tak, jakby mnie tam wcale nie zobaczył i
poszedł do ogrodu. Ja poszedłem za nim, ale gdy doszedłem do otwartych drzwi
ogrodowych, już go nie było widać. Szybko zamknąłem drzwi ogrodowe. Szarpnął raz
jeszcze klamką. Zdenerwowany zacząłem się krzątać po domu. A potem raptem film
mi się urwał i się obudziłem siedząc przed komputerem...
Więc jeszcze wczoraj myślałem, że to był tylko sen. Po prostu zasnąłem
przed komputerem i mi się przyśniło, że widziałem swojego własnego sobowtóra i
potem się obudziłem. A dzisiaj poszedłem na zakupy i jak wróciłem do domu,
znalazłem przed drzwiami paczkę. Na pudełku było napisane, że to nowy router z
BT, który tydzień temu zamówiłem, bo poprzedni cały czas się rozłączał. Pudełko
było spięte grubą plastikową taśmą, którą postanowiłem przeciąć nożycami do
metalu. Takie nożyce mam w ogrodzie w małej szopie, która stoi za rogiem mojego
domu. Poszedłem więc od razu do szopy w ogrodzie, wziąłem te nożyce i wtedy mnie
olśniło! Przecież to była dokładnie ta sama sytuacja, którą wczoraj widziałem,
jak ją robił mój doppelganger. On również szedł z pudełkiem i poszedł prosto do
ogrodu, a potem zniknął za rogiem domu, bo poszedł do szopy po nożyce! I dlatego
myślałem że zniknął.
A teraz spadniecie z krzeseł! Wracam z ogrodu z nożycami, łapię za klamkę,
a tu drzwi ogrodowe są zamknięte od środka! Przez zasłonę widziałem, że wewnątrz
chyba ktoś łaził po domu. Teraz myślę, że to byłem ja, jak wczoraj zamknąłem
mojego sobowtóra w ogrodzie. Musiałem więc najpierw wyjść z ogrodu przez
drewnianą furtkę, a potem ponownie wejść do domu przez drzwi wejściowe. W środku
nikogo nie było.
Wydaje mi się, że chyba widziałem swoją własną przyszłość, a potem
przeszłość. Być może kiedyś, dawno temu, tych dwóch facetów przy windzie - to
też było przewidywanie przyszłości... albo przeszłości... nie wiem...
niedziela, 13 stycznia 2013
Zasada działania umysłu
Wiele osób zadało mi pytanie:
"Skoro przyjmiemy, że autosugestia działa i jeśli już dojdziemy do
wniosku, że chcemy się zmienić, od czego wtedy należałoby zacząć te wewnętrzne
zmiany?" Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, ale podkreślam, że po
pierwsze nie wszystko można wytłumaczyć pisząc posta na blogu, więc moja
odpowiedź nie będzie wyczerpująca, a po drugie to jest tylko moje zdanie i nie
każdy musi się ze mną zgodzić... Co nie zmienia faktu, że mam rację :)
Zacznijmy od zrozumienia, kim jesteśmy i jak funkcjonuje ludzki byt. Ludzki byt składa się z ciała, świadomości i podświadomości. Jeśli ktoś w tym momencie nadmieni, że ludzki byt składa sie również z duszy, to będzie miał poniekąd rację, bo dusza jest częścią zarówno świadomości jak i podświadomości. Podczas gdy na podświadomość mamy wpływ jedynie pośrednio, świadomość kształtujemy bezustannie.
Ludzka świadomość, czyli właśnie to, co chcemy zmienić, moim zdaniem znajduje się w mózgu. Mózg współpracuje z całym ciałem tworząc wspólnie umysł. Współpraca ta polega na dostarczaniu przez ciało informacji do mózgu. Mózg je przetwarza i wysyła impulsy zwrotne spowrotem do ciała. Również procesy fizjologiczne i stan zdrowia ciała mają wpływ na jakość i na szybkość przetwarzania informacji. I odwrotnie - zmieniając stan naszej świadomości, możemy wpływać na nasze ciała, oraz pośrednio również na świat zewnętrzny, który nas otacza.
Na czym dokładnie polega przetwarzanie informacji w mózgu? Na informację, którą przetwarzamy w mózgu, składają się nie tylko wyrazy, nie tylko wyrażenia albo zdania, ale również okoliczności, w jakich trafiły one do mózgu. Na przykład w informacji "Ala ma kota." liczyć się będzie nie tylko gramatyka tego zdania, ale również to, kto te zdanie wypowiedział, jakie emocje towarzyszyły tej wypowiedzi, kim jest Ala, kim jest osoba, która to powiedziała, a może sami to sobie wymyśliliśmy, przyczyny, powody, następstwa... Bardzo wiele rzeczy nasz umysł bierze pod uwagę. Jak wiele?

Otóż informacje w mózgu przechowywane są w sieciach neuronowych. Uogólnijmy, że tych sieci neuronowych w mózgu jest bardzo dużo i przypominają budową drzewa o bardzo licznych, pokręconych i skomplikowanych korzeniach, gałęziach i liściach, przy czym owe "korzenie", "gałęzie" i "liście" rosną zarówno pod jak i nad "ziemią". Każdą informację stanowi spora grupa impulsów nerwowych, które przedostają się z receptorów w ciele (mózg to też ciało) do ośrodków neuronowych w mózgu. Tam są przetwarzane i przechowywane lub emitowane do ciała. Informację stanowią również okoliczności tej "podróży impulsów". Impulsy to ładunki elektryczne. Jeśli te ładunki napotkają po drodze inne ładunki elektryczne, to zmienią się. Że tak powiem, zmienią się okoliczności i będzie to miało wpływ na informację. Dzieje się tak bez przerwy, kiedy myślimy. Nawet wtedy, kiedy jakąś decyzję podejmujemy nieświadomie, wtedy również przez nasz umysł i przez nasze ciało przeez cały czas przepływają informacje. "Posiadać świadomość" znaczy mieć wpływ i być bezpośrednio odpowiedzialnym za część tego procesu - a konkretnie za logiczne przetwarzanie impulsów w ośrodkach neuronowych.
Kolejnym krokiem będzie zrozumieć, za jakie funkcje odpowiada świadomość, a za jakie funkcje odpowiadają mimowolne procesy myślowe. W chwili, gdy powstaje idea, impulsom nerwowym nadany zostaje kierunek podróży i impet (prędkość). Zalążek świadomie stworzonej idei powstaje gdzieś w górnych liściach (synapsach) tego drzewa, które symbolizuje nasz umysł. Wszystkie liście w tym rejonie są do siebie bardziej lub mniej podobne, więc proporcjonalnie do skali ich podobieństwa w gałązkach (ośrodkach neuronowych) jednakowe impulsy grupują się i tworzą ideę. Powstałe w ten sposób informacje brną dalej w kierunku pnia (rdzenia kręgowego) po coraz to grubszych i coraz bardziej odmiennych gałązkach. To właśnie ta odmienność, tendencje, uprzedzenia, rozwaga, miłe i niemiłe wspomnienia, obawy zmniejszają impet, z jakim lecą impulsy i odginają kierunek ich lotu. Jednocześnie z korzeni (receptorów) do gałązek (ośrodków neuronowych) także biegną impulsy. Łatwo jest pogubić się w całym tym gąszczu przepływających informacji.
To dobrze, że nie wszystko robimy tak po prostu bezmyślnie, ale bardzo często zamiast kierować się tylko rozwagą i wspomnieniami, kierujemy się głównie tendencjami i uprzedzeniami. I właśnie ten stan musimy w sobie zmienić. Żeby impulsy podróżowały sprawnie i szybko, trzeba oczyścić swój umysł z nadmiaru zbędnych informacji. Należą do nich również na przykład obawy i lęki. Musimy je w sobie zwalczyć. Właśnie od tego trzeba zacząć pracę nad samym sobą.
Zacznijmy od zrozumienia, kim jesteśmy i jak funkcjonuje ludzki byt. Ludzki byt składa się z ciała, świadomości i podświadomości. Jeśli ktoś w tym momencie nadmieni, że ludzki byt składa sie również z duszy, to będzie miał poniekąd rację, bo dusza jest częścią zarówno świadomości jak i podświadomości. Podczas gdy na podświadomość mamy wpływ jedynie pośrednio, świadomość kształtujemy bezustannie.
Ludzka świadomość, czyli właśnie to, co chcemy zmienić, moim zdaniem znajduje się w mózgu. Mózg współpracuje z całym ciałem tworząc wspólnie umysł. Współpraca ta polega na dostarczaniu przez ciało informacji do mózgu. Mózg je przetwarza i wysyła impulsy zwrotne spowrotem do ciała. Również procesy fizjologiczne i stan zdrowia ciała mają wpływ na jakość i na szybkość przetwarzania informacji. I odwrotnie - zmieniając stan naszej świadomości, możemy wpływać na nasze ciała, oraz pośrednio również na świat zewnętrzny, który nas otacza.
Na czym dokładnie polega przetwarzanie informacji w mózgu? Na informację, którą przetwarzamy w mózgu, składają się nie tylko wyrazy, nie tylko wyrażenia albo zdania, ale również okoliczności, w jakich trafiły one do mózgu. Na przykład w informacji "Ala ma kota." liczyć się będzie nie tylko gramatyka tego zdania, ale również to, kto te zdanie wypowiedział, jakie emocje towarzyszyły tej wypowiedzi, kim jest Ala, kim jest osoba, która to powiedziała, a może sami to sobie wymyśliliśmy, przyczyny, powody, następstwa... Bardzo wiele rzeczy nasz umysł bierze pod uwagę. Jak wiele?

Otóż informacje w mózgu przechowywane są w sieciach neuronowych. Uogólnijmy, że tych sieci neuronowych w mózgu jest bardzo dużo i przypominają budową drzewa o bardzo licznych, pokręconych i skomplikowanych korzeniach, gałęziach i liściach, przy czym owe "korzenie", "gałęzie" i "liście" rosną zarówno pod jak i nad "ziemią". Każdą informację stanowi spora grupa impulsów nerwowych, które przedostają się z receptorów w ciele (mózg to też ciało) do ośrodków neuronowych w mózgu. Tam są przetwarzane i przechowywane lub emitowane do ciała. Informację stanowią również okoliczności tej "podróży impulsów". Impulsy to ładunki elektryczne. Jeśli te ładunki napotkają po drodze inne ładunki elektryczne, to zmienią się. Że tak powiem, zmienią się okoliczności i będzie to miało wpływ na informację. Dzieje się tak bez przerwy, kiedy myślimy. Nawet wtedy, kiedy jakąś decyzję podejmujemy nieświadomie, wtedy również przez nasz umysł i przez nasze ciało przeez cały czas przepływają informacje. "Posiadać świadomość" znaczy mieć wpływ i być bezpośrednio odpowiedzialnym za część tego procesu - a konkretnie za logiczne przetwarzanie impulsów w ośrodkach neuronowych.
Kolejnym krokiem będzie zrozumieć, za jakie funkcje odpowiada świadomość, a za jakie funkcje odpowiadają mimowolne procesy myślowe. W chwili, gdy powstaje idea, impulsom nerwowym nadany zostaje kierunek podróży i impet (prędkość). Zalążek świadomie stworzonej idei powstaje gdzieś w górnych liściach (synapsach) tego drzewa, które symbolizuje nasz umysł. Wszystkie liście w tym rejonie są do siebie bardziej lub mniej podobne, więc proporcjonalnie do skali ich podobieństwa w gałązkach (ośrodkach neuronowych) jednakowe impulsy grupują się i tworzą ideę. Powstałe w ten sposób informacje brną dalej w kierunku pnia (rdzenia kręgowego) po coraz to grubszych i coraz bardziej odmiennych gałązkach. To właśnie ta odmienność, tendencje, uprzedzenia, rozwaga, miłe i niemiłe wspomnienia, obawy zmniejszają impet, z jakim lecą impulsy i odginają kierunek ich lotu. Jednocześnie z korzeni (receptorów) do gałązek (ośrodków neuronowych) także biegną impulsy. Łatwo jest pogubić się w całym tym gąszczu przepływających informacji.
To dobrze, że nie wszystko robimy tak po prostu bezmyślnie, ale bardzo często zamiast kierować się tylko rozwagą i wspomnieniami, kierujemy się głównie tendencjami i uprzedzeniami. I właśnie ten stan musimy w sobie zmienić. Żeby impulsy podróżowały sprawnie i szybko, trzeba oczyścić swój umysł z nadmiaru zbędnych informacji. Należą do nich również na przykład obawy i lęki. Musimy je w sobie zwalczyć. Właśnie od tego trzeba zacząć pracę nad samym sobą.
poniedziałek, 10 grudnia 2012
Bardzo krótko i treściwie na temat pracy
Praca - działanie mające na celu osiąganie korzyści materialnych potrzebnych do realizacji marzeń, lub bezpośrednio mające na celu realizację marzeń bez udziału korzyści materialnych na rzecz samego siebie lub dobrowolnie na rzecz osób trzecich. Działania takiego nie należy mylić z działalnością, gdyż to drugie pojęcie w obecnej rzeczywistości gospodarczej jest osiąganiem korzyści materialnych na rzecz darmozjadów, złodziei i ciemiężców. W odróżnieniu do Pracy, opodatkowaną działalność należy nazywać niewolnictwem albo potocznie dawaniem dupy. Praca nieprowadząca do realizacji marzeń nazywana jest syzyfową lub stratą czasu.
Kiedy mamy o kimś zdanie, że jest leniem, mówimy doń "Znajdź sobie pracę". Otóż o pracę jest w dzisiejszych czaszach bardzo ciężko. Trzeba by było wyjechać gdzieś, gdzie "macki ośmiornicy" nie sięgają i starać się zbytnio nie rozwijać swojej kariery. Co najwyżej można zostać i ewentualnie zadowolić się wykonywaniem opodatkowanej działalności gospodarczej, czyli poniekąd prostytuowaniem się. A skoro tak, to kraj w którym żyjemy można śmiało nazwać burdelem, urzędników państwowych alfonsami, a tym całym burdelem rządzi mafia i nie będzie w tym za grosz kłamstwa. Wtedy wy nie będziecie bynajmniej nazywani potocznie pracownikami :)
Kiedy mamy o kimś zdanie, że jest leniem, mówimy doń "Znajdź sobie pracę". Otóż o pracę jest w dzisiejszych czaszach bardzo ciężko. Trzeba by było wyjechać gdzieś, gdzie "macki ośmiornicy" nie sięgają i starać się zbytnio nie rozwijać swojej kariery. Co najwyżej można zostać i ewentualnie zadowolić się wykonywaniem opodatkowanej działalności gospodarczej, czyli poniekąd prostytuowaniem się. A skoro tak, to kraj w którym żyjemy można śmiało nazwać burdelem, urzędników państwowych alfonsami, a tym całym burdelem rządzi mafia i nie będzie w tym za grosz kłamstwa. Wtedy wy nie będziecie bynajmniej nazywani potocznie pracownikami :)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
Boję się
Mam w głowie pomysł. Mam go w głowie od lat wielu, a co najmniej 5-ciu. Z biegiem lat rósł i bogacił się o kolejne detale wzięte z życia. Pomysł dotyczy napisania książki, albo jeszcze lepiej nakręcenia filmu, albo nawet serii filmów dokumentalnych, w których przedstawiłbym moją prywatną walkę z systemem. Ów system, potocznie zwany socjalnym albo demokracją, najprościej rzecz ujmując nie działa. A ja w nim żyję i od kilku lat się z nim użeram. I wy też w nim żyjecie i też się z nim użeracie, tylko nieliczni robią to świadomie, a pozostali jak stado koni przeznaczonych na dodatek do paszy dla koni.
Ale boję się. Boję się, że wyjdzie na jaw to wszystko, co przeżyłem i zrobiłem. Boję się, że jak ja podam całą listę szczegółów dotyczących skutecznego wykorzystywania dziur w prawie, to cały ten system zupełnie upadnie. Boję się, że dzięki mnie tysiące (jeśli nie miliony) urzędasów stracą pracę. Wyjdą na jaw ich zaniedbania i przekręty. Zapełnią się więzienia. Ale to może nie wystarczyć uczciwym, poszkodowanym ludziom. Ludziom, którzy nie byli tak sprytni jak ja, żeby przepisy prawa omijać. Przecież to ci uczciwi ludzie znowu zapłacą za warunki więzienne.
Zresztą urzędnicy państwowi są tylko współwinni przestępstw, które zamierzam ujawnić. Są odgórnie kierowani przez osoby, które dzięki swoim immunitetom i innym durnym przywilejom, nawet nie pójdą siedzieć. A przecież w oczach tych krzywdzonych od lat ofiar systemu, ludzie na stołkach nie powinni trafić do więzienia, tylko zostać powieszeni, rozstrzelani itd. Boję się, że może dojść do masowych zamieszek, których ofiarami będą właśnie głównie te osoby na stołkach.
Poniekąd boję się również o samego siebie. Co jeśli treści które przedstawię w swoim filmie i w swojej książce, które za wszelką cenę będę się starał rozprzestrzenić, przedstawić i wytłumaczyć dla szerokiego grona odbiorców, będą tłumione przez sługusów systemu? Co jeśli moja wolność słowa zostanie mi odebrana? Co jeśli uda się policji i wojsku zataić przedstawianą przeze mnie prawdę? Co jeśli w dodatku wymiar niesprawiedliwości wykorzysta to wszystko przeciwko mnie? Sługusy systemu będą się zapierać, że to ja jako jednostka przez te kilka lat łamałem prawo, taiłem fakty, niszczyłem system od środka i w ogóle namawiałem do rewolucji intelektualnej i do przebudzenia się. Najpewniej nie dadzą mi nawet dojść do głosu!
Dlatego na razie jeszcze mój pomysł pozostanie w moim umyśle. Będę go pielęgnował i rozwijał. Będę się przygotowywał mentalnie do jego realizacji. Tylko się boję, że nie zdążę zanim się zestarzeję, bo ten wyzyskujący jednych, a wspierający drugich system socjalny zamiast zostać wreszcie zastąpiony sprawiedliwością, nadal się rozwija! Sieją propagandę, rąbią kasę, rżną społeczeństwo od tylca. A to społeczeństwo zamiast się przebudzić, napędza ekonomię, tyra za dodrukowywane albo całkiem wirtualne pieniądze i zadowala się ochłapami szarej codzienności.
Ale najbardziej boję się, że stanie się coś najbardziej niespodziewanego. To znaczy właściwie ja zdaję sobie doskonale sprawę, że tak się może stać. Boję się, że ja wyjawię całą prawdę, przedstawię te wszystkie argumenty i dokładne szczegóły i w ogóle pokażę, co robiłem krok po kroku, poprowadzę was za rączkę. Pokażę wam na video, co robiły poszczególne urzędy i instytucje, żeby nam wszystkim było niby lepiej. Zademonstruję, jak dokładnie zostaliśmy oszukani i okradzeni przez rząd będący jedną wielką wtyką korporacji. Podam przykłady, która organizacja kogo okradła i na ile i ile osób dzięki temu postanowiło skończyć ze swoim życiem i ile dzięki temu dzieci zostało sierotami, a wy i tak niczego nie zrozumiecie! Tego właśnie boję się najbardziej.
Ale boję się. Boję się, że wyjdzie na jaw to wszystko, co przeżyłem i zrobiłem. Boję się, że jak ja podam całą listę szczegółów dotyczących skutecznego wykorzystywania dziur w prawie, to cały ten system zupełnie upadnie. Boję się, że dzięki mnie tysiące (jeśli nie miliony) urzędasów stracą pracę. Wyjdą na jaw ich zaniedbania i przekręty. Zapełnią się więzienia. Ale to może nie wystarczyć uczciwym, poszkodowanym ludziom. Ludziom, którzy nie byli tak sprytni jak ja, żeby przepisy prawa omijać. Przecież to ci uczciwi ludzie znowu zapłacą za warunki więzienne.
Zresztą urzędnicy państwowi są tylko współwinni przestępstw, które zamierzam ujawnić. Są odgórnie kierowani przez osoby, które dzięki swoim immunitetom i innym durnym przywilejom, nawet nie pójdą siedzieć. A przecież w oczach tych krzywdzonych od lat ofiar systemu, ludzie na stołkach nie powinni trafić do więzienia, tylko zostać powieszeni, rozstrzelani itd. Boję się, że może dojść do masowych zamieszek, których ofiarami będą właśnie głównie te osoby na stołkach.
Poniekąd boję się również o samego siebie. Co jeśli treści które przedstawię w swoim filmie i w swojej książce, które za wszelką cenę będę się starał rozprzestrzenić, przedstawić i wytłumaczyć dla szerokiego grona odbiorców, będą tłumione przez sługusów systemu? Co jeśli moja wolność słowa zostanie mi odebrana? Co jeśli uda się policji i wojsku zataić przedstawianą przeze mnie prawdę? Co jeśli w dodatku wymiar niesprawiedliwości wykorzysta to wszystko przeciwko mnie? Sługusy systemu będą się zapierać, że to ja jako jednostka przez te kilka lat łamałem prawo, taiłem fakty, niszczyłem system od środka i w ogóle namawiałem do rewolucji intelektualnej i do przebudzenia się. Najpewniej nie dadzą mi nawet dojść do głosu!
Dlatego na razie jeszcze mój pomysł pozostanie w moim umyśle. Będę go pielęgnował i rozwijał. Będę się przygotowywał mentalnie do jego realizacji. Tylko się boję, że nie zdążę zanim się zestarzeję, bo ten wyzyskujący jednych, a wspierający drugich system socjalny zamiast zostać wreszcie zastąpiony sprawiedliwością, nadal się rozwija! Sieją propagandę, rąbią kasę, rżną społeczeństwo od tylca. A to społeczeństwo zamiast się przebudzić, napędza ekonomię, tyra za dodrukowywane albo całkiem wirtualne pieniądze i zadowala się ochłapami szarej codzienności.
Ale najbardziej boję się, że stanie się coś najbardziej niespodziewanego. To znaczy właściwie ja zdaję sobie doskonale sprawę, że tak się może stać. Boję się, że ja wyjawię całą prawdę, przedstawię te wszystkie argumenty i dokładne szczegóły i w ogóle pokażę, co robiłem krok po kroku, poprowadzę was za rączkę. Pokażę wam na video, co robiły poszczególne urzędy i instytucje, żeby nam wszystkim było niby lepiej. Zademonstruję, jak dokładnie zostaliśmy oszukani i okradzeni przez rząd będący jedną wielką wtyką korporacji. Podam przykłady, która organizacja kogo okradła i na ile i ile osób dzięki temu postanowiło skończyć ze swoim życiem i ile dzięki temu dzieci zostało sierotami, a wy i tak niczego nie zrozumiecie! Tego właśnie boję się najbardziej.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Autosugestia - Naturalny porządek rzeczy
Zaglądnijcie sobie przykładowo do wikipedii i zobaczcie, jak niewiele jest tam napisane o autosugestii:
Autosugestia – technika pozwalająca na prace nad ograniczającymi przekonaniami osoby ją stosującej. Polega na wielokrotnym powtarzaniu afirmacji, co powoduje podniesienie poczucia własnej wartości i przezwyciężenie ograniczających przekonań.
Autosugestia polega na powtarzaniu sobie pewnych wzorców, służących do osiągania celu. Wielu sportowców stosuje wizualizacyjną formę autosugestii. Wyobrażają sobie kilkukrotnie, że na przykład skaczą o tyczce i udaje im się nie zrzucić poprzeczki. Autosugestia praktykowana przez kilka lat daje ogromne efekty.
I to już wszystko! Nic więcej nie napisano, a przecież coraz częściej (szczególnie Polacy) traktują wikipedię jako szczególnie kompetentne źródło informacji. Nic więc dziwnego, że tak mało osób zna techniki autosugestii, a jeszcze mniej osób wierzy w działanie tych technik i je stosuje. Ja postaram się napisać wam coś więcej na ten temat.
Śmiem twierdzić, że autosugestia tak na prawdę jest tylko pojęciem stworzonym przez ludzi, którzy nie wiedzą, że wszystko we wszechświecie podlega prawom fizyki, do których to praw należy także zaliczać "prawo wzajemnego przyciągania się", a co za tym idzie również "prawo odpychania się". Tylko które prawo przyciągania mam na myśli, skoro istnieje ich kilka? Wiele osób uważa Isaaca Newtona za odkrywcę praw przyciągania. Przed nim wiele osób, także greccy uczeni, rozważali już że "przeciwności przyciągają się" a "podobieństwa się odpychają". Już nawet Empedokles żyjący mniej więcej w latach 490 do 430 p.n.e rozważał istnienie materii i sił wywierających na nią wpływ. Potem na bazie twierdzeń Empedoklesa w latach mniej więcej 424 do 347 przed Chrystusem Plato wymyślił pojęcie Philia (siła przyciągania). Po Newtonie wgłębiono się w fizykę kwantową i zastąpiono prawa przyciągania się termodynamiką kwantową i oddziaływaniem chemicznym pierwiastków. Co jeśli chodzi nie tylko o prawa fizyki z materialnego punktu widzenia?
Nie jestem pierwszą ani jedyną osobą, która patrzy na prawa fizyki nie tylko materialnie. wiele osób ma poglądy, że na przykład w związkach partnerskich w tej drugiej osobie pociąga nas to, że ta osoba jest zupełnie inna niż my - ta osoba jest niepowtarzalna i niezwykła, albo uzupełnia cechy naszego charakteru. Inni znowu twierdzą, że wprost przeciwnie, związki partnerskie trwają długo tylko wtedy, gdy partnerzy są do siebie bardzo podobni pod względem charakterów. Socjolodzy nieustannie spierają się na ten temat i najprawdopodobniej nie da się ustalić, kto tak na prawdę ma rację. Istnieje też taki pogląd, że jeśli po prostu nie jesteś w typie tej drugiej osoby, zawsze możesz zwrócić się o pomoc do jakiegoś szamana albo mędrca i pod wpływem sugestii, albo jakiejś códownej mikstury sytuacja się odmieni.
Czy czytaliście kiedyś bestsellerową książkę The Secret autorstwa Rhondy Byrne, albo może oglądaliście film pod tym samym tytułem? Istnieje w nich pogląd, że pozytywne myślenie, a więc sugestia daje niesamowite rezultaty takie jak poprawa zdrowia, przypływ szczęścia, napływ gotówki...
Ja czytałem tylko opis tej książki i nie oglądałem tego filmu, ale nie potrzebowałem czerpać z nich wiedzy, ponieważ ja już tą wiedzę posiadam w sobie i wiem, że sugestia i autosugestia działają. Podzielam poglądy twórcy wyżej wspomnianej książki, autosugestia jest jednym z praw fizyki, którymi rządzi się cały wszechświat. Jednakże gdy cały świat ma obecnie tendencję rozmawiać wyłacznie o prawach fizyki, ja określiłbym autosugestię mianem prawa natury.
Rozejrzyjcie się dookoła siebie. Cały świat gada na tematy takie jak na przykład: odchudzanie się, jogging, siłownia, wegetarianizm, walka ze stresem. Jedni stosują dietę cód żeby nie przytyć, a innym wystarcza do tego pozytywne myślenie i samozaparcie. Jedni czują się świetnie na speed-ach, a świat staje się kolorowy po zastosowaniu marihuany i wtedy znika stres, albo stosują dopalacze i suplementy gdy ćwiczą, a mi w zupełności wystarcza autosugestia i stanowczość w dążeniu do celu. Zwróćcie także uwagę na to, że jedni z dnia na dzień za wysoko stawiają sobie poprzeczkę, albo starają się dążyć do tego samego celu, do którego dąży więszkość ludzi i może im to zaszkodzić, dródzy zaś do wszystkiego co robią podchodzą bardzo rozważnie i z nadmierną ostrożnością, co sprawia że w ogóle nie osiągają żadnego celu, bo go po prostu nie mają. Ja postanowiłem znaleźć sobie złoty środek na wszystko, bo naturalną cechą wszechświata jest panująca w nim równowaga.
Znane jest niektórym powiedzenie, że "każdy kij ma dwa końce". Moim zdaniem chodzi w nim o to, że cokolwiek robisz w życiu, jakiekolwiek cele sobie stawiasz, zawsze znajdą się zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki twoich działań. Autosugestia nie istnieje tylko po to, żeby zawsze było dobrze w życiu, ale także po to aby zrozumieć, że naturalnym porządkiem rzeczy jest równowaga pomiędzy dobrem i złem, pozytywnym i negatywnym stanem Twojego samopoczucia. Należy również pamiętać o samopoczuciu innych. Gdyby całe twoje życie było idealne, to byłoby po prostu nudne. Nikt też nie jest w stanie zmienić całego świata i sprawić by wszystkim żyło się dobrze. Jak myślisz, dlaczego twórca książki The Secret dała jej właśnie taki, a nie inny tytuł? Moim zadniem ona rozumiała, że we wszechświecie ktoś musi mieć negatywne samopoczucie, żeby w tym samym czasie ktoś inny mógł mieć dla równowagi samopoczucie pozytywne.
Na poparcie mojej ideologii mam następujący argument: Zastanów się przez chwilę dlaczego istnieje coś takiego jak fale? Są fale magnetyczne, fale na wodzie, nasze samopoczucie drga falowo. Jesteśmy "raz na wozie, raz pod wozem". Co by było, gdyby po prostu nie było fal? Wszystko we wszechświecie po prostu zamarłoby w bezruchu i stałoby się jednolite. Pomiędzy materią i antymaterią nie zachodziłyby żadne oddziaływania. Sądzę, że autosugestia to nauka o tym, w jaki sposób "żyć na fali", "biec z duchem czasu" i wykorzystywać "zasadę zachowania pędu", ale tak żeby nie zakłócać harmonii i równowagi we wszechświecie i nie powodować ani zwiększenia ani zmniejszenia amplitudy jego drgań. Ale ludzkość jest tylko maciupeńką cząstką wszechświata i to, co my myślimy albo robimy nie ma wielkiego wpływu na wszechświat, więc po co zaprzątać sobie tym głowę? Trzeba żyć pełnią życia do puki mamy na to czas, znajdować zawsze "drugi koniec kija" i właśnie do tego służy mi autosugestia.
Czego może dla nas dokonać autosugestia, a czego dokonać nie może? Dzięki autosugestii możesz nie zachorować na grypę, mimo że wszyscy w koło będą kichać i prychać na całego. Jeśli się skaleczysz, autosugestia pomoże szybko zatamować krwawienie, pozwoli całkowicie lub częściowo wyłączyć ból i sprawi, że skaleczone miejsce bardzo szybko będzie się goić. Dzięki autosugestii masz większe szanse na to, że w twoją ranę nie wda się zakażenie. Oczywiście wcale nie znaczy to, że rany nie trzeba czasem wyczyścić i wysuszyć. Niektórzy mówią, że wiara czyni códa i można dzięki niej na przykład całkowicie ozdrowieć z zachorowania na raka. Myślę że autosugestia i wiara, o ile nie są jednym i tym samym, to przynajmniej mają wiele cech wspólnych. Ktoś się zapyta, co ja mogę na ten temat wiedzieć, skoro nigdy nie chorowałem na raka. Owszem, nie chorowałem na raka. W ogóle na nic nie chorowałem (nawet na katar) już od ponad 20 lat, czyli mniej więcej tak długo, jak długo rozumiem i stosuję tą technikę. Autosugestia nie sprawi raczej, że odrośnie odcięta ręka albo noga, ale należy pamiętać, że w takim przypadku przez pewien krótki czas nierzadko można jeszcze tą rękę albo nogę przyszyć. Autosugestia jest w stanie przedłużyć ten czas. Osoby stosujące autosugestię są też o wiele bardziej odporne na stres i panują nad swoimi emocjami.
Ja osobiście autosugestią nazywam również sposób wewnętrznego porozumiewania się z moim własnym umysłem. Nad całym ciałem czuwa mózg. Powiedzmy, że ktoś zna się na autosugestii na tyle, że jest w stanie wpływać na swoje życie na tyle, żeby dzięki medytacji rozwiązać jakiś problem - to jest zaledwie pierwszy poziom wtajemniczenia. Jeśli ktoś potrafi sterować swoim umysłem tak, żeby dzięki temu wpływać na swoje ciało i na przykład uodpornić się na zimno - to jest zaledwie drugi poziom wtajemniczenia. Ale przecież mózg również jest ciałem. Jeśli więc potrafisz wewnątrz swojego umysłu wydzielić odrębne rejony, które będą sprawnie kontrolowały resztę twojego umysł i dzięki temu na przykład nie będziesz już musiał niczego sobie wmawiać, ani medytować, bo twój mózg zrobi to za ciebie automatycznie - osiągnąłeś trzeci poziom wtajemniczenia. Ja obecnie staram się, z całkiem niezłym skutkiem, odkrywać czwarty poziom, na którym próbuję wpływać na swoje własne życie, ale także na życie innych. Domyślam się i rozpoznaję na dystans, które regiony mózgu u innych osób należy pobudzić, żeby osiągnąć jakiś zamierzony cel w ich ciele. Krótko mówiąc stosuję obecnie nie tylko autosugestię, ale również sugestię. Staram się tez dostrzec wpływ sugestii wymierzonej w moim kierunku. I nie chodzi tylko o ludzi... Przecież można wpływać również na zwierzęta, rośliny, całe środowisko naturalne, które nas otacza, podczas gdy natura wpływa na nas.
Mogłoby się komuś wydać, że zagadnienia, które teraz tutaj poruszam są jak gadanie o wiedzy magicznej, albo o ufoludkach. Otóż wcale tak nie jest. Wszyscy często nieświadomie stosujemy elementy tej wiedzy w życiu codziennym, tylko że niewielu z nas starało się opanować tą wiedzę do perfekcji. Dajmy na to grając w karty w pokera ważne jest nie tylko to, że się dobrze liczy karty. Kiedy umiejętnie blefujemy, stosujemy na przeciwniku sugestię i za jej sprawą dochodzi on na przykład do wniosku, że posiadamy lepsze karty niż on, mimo że wcale tak w rzeczywistości nie musi być. Sugestia jest naszą codziennością, ale tylko nieliczni zdają sobie sprawę, jak wielką siłą dysponują.
Autosugestia – technika pozwalająca na prace nad ograniczającymi przekonaniami osoby ją stosującej. Polega na wielokrotnym powtarzaniu afirmacji, co powoduje podniesienie poczucia własnej wartości i przezwyciężenie ograniczających przekonań.
Autosugestia polega na powtarzaniu sobie pewnych wzorców, służących do osiągania celu. Wielu sportowców stosuje wizualizacyjną formę autosugestii. Wyobrażają sobie kilkukrotnie, że na przykład skaczą o tyczce i udaje im się nie zrzucić poprzeczki. Autosugestia praktykowana przez kilka lat daje ogromne efekty.
I to już wszystko! Nic więcej nie napisano, a przecież coraz częściej (szczególnie Polacy) traktują wikipedię jako szczególnie kompetentne źródło informacji. Nic więc dziwnego, że tak mało osób zna techniki autosugestii, a jeszcze mniej osób wierzy w działanie tych technik i je stosuje. Ja postaram się napisać wam coś więcej na ten temat.
Śmiem twierdzić, że autosugestia tak na prawdę jest tylko pojęciem stworzonym przez ludzi, którzy nie wiedzą, że wszystko we wszechświecie podlega prawom fizyki, do których to praw należy także zaliczać "prawo wzajemnego przyciągania się", a co za tym idzie również "prawo odpychania się". Tylko które prawo przyciągania mam na myśli, skoro istnieje ich kilka? Wiele osób uważa Isaaca Newtona za odkrywcę praw przyciągania. Przed nim wiele osób, także greccy uczeni, rozważali już że "przeciwności przyciągają się" a "podobieństwa się odpychają". Już nawet Empedokles żyjący mniej więcej w latach 490 do 430 p.n.e rozważał istnienie materii i sił wywierających na nią wpływ. Potem na bazie twierdzeń Empedoklesa w latach mniej więcej 424 do 347 przed Chrystusem Plato wymyślił pojęcie Philia (siła przyciągania). Po Newtonie wgłębiono się w fizykę kwantową i zastąpiono prawa przyciągania się termodynamiką kwantową i oddziaływaniem chemicznym pierwiastków. Co jeśli chodzi nie tylko o prawa fizyki z materialnego punktu widzenia?
Nie jestem pierwszą ani jedyną osobą, która patrzy na prawa fizyki nie tylko materialnie. wiele osób ma poglądy, że na przykład w związkach partnerskich w tej drugiej osobie pociąga nas to, że ta osoba jest zupełnie inna niż my - ta osoba jest niepowtarzalna i niezwykła, albo uzupełnia cechy naszego charakteru. Inni znowu twierdzą, że wprost przeciwnie, związki partnerskie trwają długo tylko wtedy, gdy partnerzy są do siebie bardzo podobni pod względem charakterów. Socjolodzy nieustannie spierają się na ten temat i najprawdopodobniej nie da się ustalić, kto tak na prawdę ma rację. Istnieje też taki pogląd, że jeśli po prostu nie jesteś w typie tej drugiej osoby, zawsze możesz zwrócić się o pomoc do jakiegoś szamana albo mędrca i pod wpływem sugestii, albo jakiejś códownej mikstury sytuacja się odmieni.
Czy czytaliście kiedyś bestsellerową książkę The Secret autorstwa Rhondy Byrne, albo może oglądaliście film pod tym samym tytułem? Istnieje w nich pogląd, że pozytywne myślenie, a więc sugestia daje niesamowite rezultaty takie jak poprawa zdrowia, przypływ szczęścia, napływ gotówki...
Ja czytałem tylko opis tej książki i nie oglądałem tego filmu, ale nie potrzebowałem czerpać z nich wiedzy, ponieważ ja już tą wiedzę posiadam w sobie i wiem, że sugestia i autosugestia działają. Podzielam poglądy twórcy wyżej wspomnianej książki, autosugestia jest jednym z praw fizyki, którymi rządzi się cały wszechświat. Jednakże gdy cały świat ma obecnie tendencję rozmawiać wyłacznie o prawach fizyki, ja określiłbym autosugestię mianem prawa natury.
Rozejrzyjcie się dookoła siebie. Cały świat gada na tematy takie jak na przykład: odchudzanie się, jogging, siłownia, wegetarianizm, walka ze stresem. Jedni stosują dietę cód żeby nie przytyć, a innym wystarcza do tego pozytywne myślenie i samozaparcie. Jedni czują się świetnie na speed-ach, a świat staje się kolorowy po zastosowaniu marihuany i wtedy znika stres, albo stosują dopalacze i suplementy gdy ćwiczą, a mi w zupełności wystarcza autosugestia i stanowczość w dążeniu do celu. Zwróćcie także uwagę na to, że jedni z dnia na dzień za wysoko stawiają sobie poprzeczkę, albo starają się dążyć do tego samego celu, do którego dąży więszkość ludzi i może im to zaszkodzić, dródzy zaś do wszystkiego co robią podchodzą bardzo rozważnie i z nadmierną ostrożnością, co sprawia że w ogóle nie osiągają żadnego celu, bo go po prostu nie mają. Ja postanowiłem znaleźć sobie złoty środek na wszystko, bo naturalną cechą wszechświata jest panująca w nim równowaga.
Znane jest niektórym powiedzenie, że "każdy kij ma dwa końce". Moim zdaniem chodzi w nim o to, że cokolwiek robisz w życiu, jakiekolwiek cele sobie stawiasz, zawsze znajdą się zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki twoich działań. Autosugestia nie istnieje tylko po to, żeby zawsze było dobrze w życiu, ale także po to aby zrozumieć, że naturalnym porządkiem rzeczy jest równowaga pomiędzy dobrem i złem, pozytywnym i negatywnym stanem Twojego samopoczucia. Należy również pamiętać o samopoczuciu innych. Gdyby całe twoje życie było idealne, to byłoby po prostu nudne. Nikt też nie jest w stanie zmienić całego świata i sprawić by wszystkim żyło się dobrze. Jak myślisz, dlaczego twórca książki The Secret dała jej właśnie taki, a nie inny tytuł? Moim zadniem ona rozumiała, że we wszechświecie ktoś musi mieć negatywne samopoczucie, żeby w tym samym czasie ktoś inny mógł mieć dla równowagi samopoczucie pozytywne.
Na poparcie mojej ideologii mam następujący argument: Zastanów się przez chwilę dlaczego istnieje coś takiego jak fale? Są fale magnetyczne, fale na wodzie, nasze samopoczucie drga falowo. Jesteśmy "raz na wozie, raz pod wozem". Co by było, gdyby po prostu nie było fal? Wszystko we wszechświecie po prostu zamarłoby w bezruchu i stałoby się jednolite. Pomiędzy materią i antymaterią nie zachodziłyby żadne oddziaływania. Sądzę, że autosugestia to nauka o tym, w jaki sposób "żyć na fali", "biec z duchem czasu" i wykorzystywać "zasadę zachowania pędu", ale tak żeby nie zakłócać harmonii i równowagi we wszechświecie i nie powodować ani zwiększenia ani zmniejszenia amplitudy jego drgań. Ale ludzkość jest tylko maciupeńką cząstką wszechświata i to, co my myślimy albo robimy nie ma wielkiego wpływu na wszechświat, więc po co zaprzątać sobie tym głowę? Trzeba żyć pełnią życia do puki mamy na to czas, znajdować zawsze "drugi koniec kija" i właśnie do tego służy mi autosugestia.
Czego może dla nas dokonać autosugestia, a czego dokonać nie może? Dzięki autosugestii możesz nie zachorować na grypę, mimo że wszyscy w koło będą kichać i prychać na całego. Jeśli się skaleczysz, autosugestia pomoże szybko zatamować krwawienie, pozwoli całkowicie lub częściowo wyłączyć ból i sprawi, że skaleczone miejsce bardzo szybko będzie się goić. Dzięki autosugestii masz większe szanse na to, że w twoją ranę nie wda się zakażenie. Oczywiście wcale nie znaczy to, że rany nie trzeba czasem wyczyścić i wysuszyć. Niektórzy mówią, że wiara czyni códa i można dzięki niej na przykład całkowicie ozdrowieć z zachorowania na raka. Myślę że autosugestia i wiara, o ile nie są jednym i tym samym, to przynajmniej mają wiele cech wspólnych. Ktoś się zapyta, co ja mogę na ten temat wiedzieć, skoro nigdy nie chorowałem na raka. Owszem, nie chorowałem na raka. W ogóle na nic nie chorowałem (nawet na katar) już od ponad 20 lat, czyli mniej więcej tak długo, jak długo rozumiem i stosuję tą technikę. Autosugestia nie sprawi raczej, że odrośnie odcięta ręka albo noga, ale należy pamiętać, że w takim przypadku przez pewien krótki czas nierzadko można jeszcze tą rękę albo nogę przyszyć. Autosugestia jest w stanie przedłużyć ten czas. Osoby stosujące autosugestię są też o wiele bardziej odporne na stres i panują nad swoimi emocjami.
Ja osobiście autosugestią nazywam również sposób wewnętrznego porozumiewania się z moim własnym umysłem. Nad całym ciałem czuwa mózg. Powiedzmy, że ktoś zna się na autosugestii na tyle, że jest w stanie wpływać na swoje życie na tyle, żeby dzięki medytacji rozwiązać jakiś problem - to jest zaledwie pierwszy poziom wtajemniczenia. Jeśli ktoś potrafi sterować swoim umysłem tak, żeby dzięki temu wpływać na swoje ciało i na przykład uodpornić się na zimno - to jest zaledwie drugi poziom wtajemniczenia. Ale przecież mózg również jest ciałem. Jeśli więc potrafisz wewnątrz swojego umysłu wydzielić odrębne rejony, które będą sprawnie kontrolowały resztę twojego umysł i dzięki temu na przykład nie będziesz już musiał niczego sobie wmawiać, ani medytować, bo twój mózg zrobi to za ciebie automatycznie - osiągnąłeś trzeci poziom wtajemniczenia. Ja obecnie staram się, z całkiem niezłym skutkiem, odkrywać czwarty poziom, na którym próbuję wpływać na swoje własne życie, ale także na życie innych. Domyślam się i rozpoznaję na dystans, które regiony mózgu u innych osób należy pobudzić, żeby osiągnąć jakiś zamierzony cel w ich ciele. Krótko mówiąc stosuję obecnie nie tylko autosugestię, ale również sugestię. Staram się tez dostrzec wpływ sugestii wymierzonej w moim kierunku. I nie chodzi tylko o ludzi... Przecież można wpływać również na zwierzęta, rośliny, całe środowisko naturalne, które nas otacza, podczas gdy natura wpływa na nas.
Mogłoby się komuś wydać, że zagadnienia, które teraz tutaj poruszam są jak gadanie o wiedzy magicznej, albo o ufoludkach. Otóż wcale tak nie jest. Wszyscy często nieświadomie stosujemy elementy tej wiedzy w życiu codziennym, tylko że niewielu z nas starało się opanować tą wiedzę do perfekcji. Dajmy na to grając w karty w pokera ważne jest nie tylko to, że się dobrze liczy karty. Kiedy umiejętnie blefujemy, stosujemy na przeciwniku sugestię i za jej sprawą dochodzi on na przykład do wniosku, że posiadamy lepsze karty niż on, mimo że wcale tak w rzeczywistości nie musi być. Sugestia jest naszą codziennością, ale tylko nieliczni zdają sobie sprawę, jak wielką siłą dysponują.
Subskrybuj:
Posty
(Atom)
